Kazimierz Sichulski - lwowski malarz




Kazimierz Sichulski (ur. 17.01.1879 r. - zm. 6.11.1942 r.) –
polski malarz, rysownik i grafik. Reprezentant sztuki
Młodej Polski.




Kazimierz Sichulski urodził się 17 stycznia 1879 r. we Lwowie w domu przy ul. Staszica 6, w bliskim sąsiedztwie domu Aleksandra Fredry na ul. Chorążczyzny. Rodzicami Kazimierza byli: Antoni – inżynier kolejowy, oraz nauczycielka Kamilla Langner – siostra gen. Władysława Langnera (dowódcy obrony Lwowa w 1939 roku). Jako student, za portret matki – rysunek ołówkiem, K. Sichulski otrzymał złoty medal ASP w Krakowie w klasie prof. Stanisława Wyspiańskiego.

W latach 1899–1901 studiował prawo na Uniwersytecie Lwowskim (najwyżej trzy semestry) i odbył służbę wojskową w armii austro-węgierskiej. W lutym 1901 osiadł na dłużej w Krakowie, wstąpił do ASP, gdzie kształcił się u Józefa Mehoffera, Stanisława Wyspiańskiego i Leona Wyczółkowskiego. Jak pisze Andrzej Holeczko-Kiehl z Muzeum Śląskiego w Katowicach, każdemu z tych nauczycieli zawdzięczał co innego. Od Mehoffera wziął kolorystyczne bogactwo i dekoracyjną stylizację. Wyczółkowski mógł dać mu mistrzostwo światła, koloru i techniki. Wyspiański – maestrię falistej linii i płaskiego koloru.

Debiutował w 1903 roku w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie. W latach 1903–1905 współpracował jako rysownik z satyrycznym czasopismem Liberum Veto. Był członkiem wiedeńskiego ugrupowania Hagenbund.

W 1904 r. Sichulski znów zwiedzał Europę – Rzym, Paryż, Florencję, Wenecję i Wiedeń. Plonem artystycznym był m.in. cykl studiów osła z Tivoli, który poważnie poróżnił go z Wyspiańskim, który skarżył się w liście do historyka kultury Adama Chmiela: „Niech Pan sobie wyobrazi, pojechał do Włoch, by wchłaniać w siebie wysoką i bujną kulturę starej Romy i Odrodzenia, i przywiózł dwa obrazy olejne przedstawiające osły w Tivoli”.



Zimę 1904 spędził na Huculszczyźnie wraz z Władysławem Jarockim i inicjatorem wyprawy Fryderykiem Pautschem (jego ojciec był tam nadleśniczym). W 1905 r. znalazł się w gronie twórców krakowskiego kabaretu „Zielony Balonik” oraz Towarzystwa Artystów Polskich Sztuka. W grudniu 1907 r. po powrocie z Paryża przeniósł się do Lwowa, gdzie miasto ofiarowało mu atelier w Pałacu Sztuki. W okresie tym powstało wiele dzieł – m.in. Zmartwychwstanie, Zwiastowanie (1909) Dies irae (1909), Pochód weselny Hucułów, Brzoza (1909), Wniebowzięcie, Pejzaż z Tatr (1910), Królowa Korony Polskiej (1911) oraz Chaty (1914). Kartony te zostały zaprezentowane m.in. na Powszechnej Wystawie Sztuki Polskiej (1910), gdzie wywołały pochlebne recenzje – dają smak arcydzieł w wielkim stylu, jak i zarzuty o wprowadzeniu ruskich motywów do tematów religijnych.





W 1910 r. we Lwowie ukazał się album 34 litografii Sichulskiego „Karykatury Sejmowe”. Przedstawiały one posłów do Sejmu Galicyjskiego. W 1912 r. w Wiedniu wydał kolejny album 80 karykatur posłów do parlamentu austriackiego, który cieszył się wielkim powodzeniem.




W czasie I wojny światowej przystąpił do armii austriackiej, otrzymał stopień chorążego, walczył w szeregach Legionów Polskich. Był oficerem ordynansowym w sztabie Komendy Legionów, w kadrze artylerii Komendy Legionów w Kozienicach, a następnie w 4 batalionie 1 Pułku Artylerii jako komendant plutonu.
W czasie urlopów przebywał w Zakopanem, które było wręcz przeludnione przedstawicielami literatury i sztuki, z przewagą malarzy. „Sami wrogowie” – komentował Sichulski.

Gdy jako legionista ranny trafił do szpitala, miał tam ze sobą swoje prace. Dzielący z nim pokój reżyser Iwo Gall spytał go w pewnej chwili: „Czego szukasz, Kaziu?” Usłyszał odpowiedź pełną chęci sprawienia przyjemności koledze: „Zrobiłem kiedyś profil twojego ojca. Powinien tu być. Mnie twój ojciec do dupy, a tobie mógłby się przydać”.


Po odzyskaniu niepodległości Sichulski znalazł się wśród twórców, których celem stało się poszukiwanie polskiego stylu narodowego. Rozwinął historyczno-patriotyczny nurt swego malarstwa. W 1917 r. namalował obraz „Piłsudski ze Stańczykiem i Wernyhorą”, w 1920 r „Tryptyk Obrona Lwowa”. Malował też wydarzenia z odleglejszej historii Polski „Bitwa pod Beresteczkiem”, „Władysław Warneńczyk” czy „Wjazd Chrobrego do Kijowa”.
Po rozwodzie z aktorką Bronisławą Rudlicką (był to związek bezdzietny), ożenił się ponownie w 1916 r. z Mieczysławą Starkiewicz – córką Leona Starkiewicza, szlachcica, syna proboszcza grekokatolickiego.


W latach 1916–17 Kazimierz Sichulski, znany i ceniony już artysta malarz, dokonał zakupu na przedmieściach Lwowa, od niejakiego Obtułowicza – willi Potockich. Tu przyszła na świat trójka jego dzieci: córki Krystyna i Kamilla, oraz syn Jerzy.

Po narodzinach syna zwierzał się przyjacielowi – wedle relacji malarza Zdzisława Czermańskiego – ze swego dramatycznego niepokoju o żonę i synka: „Tyle ci powiem: z jednej strony zachwyt nad tym cudem przyrody, a z drugiej ta straszliwa obawa o tę kurwę i tego skurwysyna”.


W 1920–1930 był profesorem Państwowej Szkoły Przemysłowej we Lwowie, a w 1930–1939 Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Pewnego razu Sichulski portretował dystyngowaną damę. Zachwycił się nią a uczucie to spontanicznie i szczerze zrelacjonował znajomej: „Cudna kobieta! Nie z twarzy. Twarz ma jak świnia. Ale cudna kobieta ja to pani mówię”.



Zaproszony do ścisłego konkursu, otrzymał drugą nagrodę za projekt malowideł do sali Sejmu w Warszawie (1929) i fryz z postaciami Kazimierza Sprawiedliwego i Józefa Piłsudskiego. W 1930 r. został mianowany profesorem nadzwyczajnym rysunków wieczorowych w krakowskiej ASP. Zamieszkał w gmachu uczelni, ale wolny czas spędzał we Lwowie, gdzie pozostała rodzina. Od października 1935 do 1937 prowadził katedrę malarstwa, zastępując Teodora Axentowicza. W 1937 został mianowany profesorem zwyczajnym. W okresie krakowskim uprawiał malarstwo portretowe, rodzajowe i religijne. Dużo uwagi poświęcał malarstwu historycznemu. Uczestniczył w wielu międzynarodowych wystawach, m.in. w Monachium (1905), Wenecji (1907, 1910, 1914, 1932), Rzymie (1911,1934), Berlinie (1914, 1937), Paryżu (1923, 1930, 1931), Budapeszcie (1926), Helsinkach i Sztokholmie (1927).

Sichulski na zamówienie malował także obrazy i grafiki o tematyce myśliwskiej (m.in. Huculski myśliwy, Portret myśliwski Leona Starkiewicza, Szczwacz na Ukrainie, Hejnał), ilustrował książki o tematyce łowieckiej, przyrodniczej i etnograficznej (m.in. Stanisława Orskiego i Ferdynanda Ossendowskiego). W 1928 r. wykonał Tekę myśliwską z kilkunastoma autolitografiami poświęconymi Kazimierzowi Przybysławskiemu. Za swoją
twórczość otrzymał wiele nagród i wyróżnień, m.in. złoty medal na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1929 r.

W 1924 roku działacze Małopolskiego Towarzystwa Łowieckiego postanawiają zlecić wykonanie kaplicy w kościele św.Elżbiety we Lwowie uznawanemu i popularnemu wówczas artyście, lwowskiemu malarzowi Kazimierzowi Sichulskiemu. Myślą przewodnią myśliwych z Małopolski było godne upamiętnienie jubileuszu 50 lecia powstania pierwszej w Polsce organizacji łowieckiej.

Według zamysłu artysty malarza wykonano ornamentacyjną polichromię ścian, ołtarz wraz z mensą i tabernakulum, obraz ołtarzowy Wizja św. Huberta, sześć lichtarzy, kratę mosiężną, kilim i witraż. W dwóch górnych medalionach Sichulski umieścił dwie jednakowe postacie jeleni z wizji św. Huberta.

Projekt ozdobienia kaplicy św. Huberta najpierw nie uzyskał akceptacji komitetu artystycznego Towarzystwa Łowieckiego.  Temu dziełu nie sprzyjały też recenzje części duchowieństwa, której wyobrażenia o postaci św. Huberta znacznie różniły się od wizerunku świętego spod pędzla mistrza. Do tej krytyki dołączyli parafianie św. Elżbiety, którzy o Hubertowskim przesłaniu zdaje się mieli niepełne pojęcie, bowiem zgodnie oświadczali: do ogona sarny modlić się nie będziemy.


P
o II wojnie światowej nowa władza przeprowadziła planową dewastację wszystkiego, co w ogromnym trudzie przez lata było zbudowane. Kaplica św. Huberta przestała istnieć, chociaż sam obraz mistrza Sichulskiego z tej kaplicy rzekomo został uratowany. Po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości kościół został przemianowany na cerkiew grekokatolicką. 24 lipca 1991 r. odprawiono w nim pierwsze nabożeństwo w obrządku wschodnim i kościół powtórnie poświęcono św. Oldze i Jelizawiecie.

Wybuch wojny zastał malarza w lwowskim domu na Zofiówce.

Z pamiętnika pani Marii Roleckiej, która prowadziła wówczas sklep z obrazami – Salon Sztuki – który mieścił się przy ul. Akademickiej 23 i nosił nazwę „Kunstaustellung” (sklep był własnością malarza Feliksa Michała Wygrzywalskiego).
"Codziennym gościem sklepu był Kazimierz Sichulski, zwany przez nas wszystkich „Sichułą”. Przychodził stale około godz. 17, sapiąc, dysząc i narzekając na złe zdrowie. – „Chory jestem, atak miałem o 4. nad ranem, muszę usiąść i wypocząć”. Gdy fotelik, który uważał za swoją własność, był zajęty, energicznym ruchem wskazującego palca wypraszał, a raczej wyrzucał siedzącego i sam rozsiadał się wygodnie.
Za każdym swoim pobytem Sichuła przeglądał wszystkie nowe przyniesione do sklepu obrazy i większość z nich krytykował. Nie oszczędzał też Wygrzywalskiego. – „Ta bój się Boga, Feliksie! Ta cóż ty za bohomazy malujesz, ta gdzie ty takie niebo widział?” Wygrzywalski wzruszał ramionami i odpowiadał: – „No cóż mam robić, żyć trzeba, a maluję hamanów dla hamanów”. – „Nu – a ja nie, nigdy się nie ześwinię i ani szmir, ani kiczów malował nie będę” – odpowiadał Sichulski.
Kiedyś zauważył w sklepie piękne anemony w złoconych stylowych ramach. Spytałam więc, czy mu się ten obraz podoba.
– „Gdzie tam, świństwo jakieś” – mruknął, ale nie przestawał kokietować obrazu – w końcu zapytał: „A kto to namalował”?
– „Pan Panie Profesorze” – odpowiedziałam
„Co?! Ja?
Pewno wykradziono mi go z pracowni i nie jest podpisany”
– „Owszem, podpisany!” – „A, to w takim razie musiałem podpisać w przypływie dobrego humoru”
  Po chwili dodał: – „A wie Pani, to jest jednak całkiem niezły obraz”

Okres pierwszej sowieckiej okupacji Lwowa, a następnie hitlerowców nie oszczędzi profesora. Pogarszający się stan jego zdrowia sprawi, że w drugiej połowie października 1942 r. trafi do szpitala, w którym będzie przebywał do pierwszych dni listopada. Po wyjściu ze szpitala udaje się do swego domu by spędzić w nim – jak się okazało – ostatnie godziny życia.

6 listopada 1942 r. w willi na Zofiówce – w południowej dzielnicy Lwowa, przy ul. św. Zofii, 63 (obecnie - Ярославенки, 29), w otoczeniu najbliższej rodziny Kazimierz Sichulski odszedł z grona żyjących. Został pochowany na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie w grobowcu rodzinnym Langnerów. Potwierdzają ten fakt córki malarza.



Wykorzystane źródła:

- Janusz Hodyr "O Kazimierzu Sichulskim, myśliwych i kościele św.Elżbiety
- Piękny list i odesłany pierścionek
- Wikipedia - Kazimierz_Sichulski
- Pinakoteka.zascianek - Sichulski



Создан 18 фев 2014